czwartek, 6 marca 2014

Pisanie: ekspektejszyns/rijaliti, czyli spowiedź grafomana

Cześć, kochani ;]
Matko, jakie czułości z samego początku wpisu… ale się nie przyzwyczajajcie XD
Powiem Wam, że wieczór mam parszywy. Po pierwsze dowiedziałam się, że nie mam jutro zajęć z literatury, a teraz zajęcia z literatury mam genialne… No i to, że czytałam jak głupia lekturę zamiast „Wiedźmina” przez cały tydzień też mnie specjalnie pozytywnie nie nastraja. Noale. Dalej nie poszłam na siłownię, bo chciałam pisać i wyszło jak zwykle. Tu pogadałam z nową współlokatorką, tu poszłam sobie zrobić trzecią kolację tego wieczora, tu trzeba było nadrobić zaległości na jednym z moich ulubionych blogów… I właśnie. Potem sobie nie dosoliłam jajecznicy i w ogóle życie jest złe. Jak otworzę okno, to mi zimno, jak zamknę, to gorąco. Rozpadł mi się kosz na pranie. I jak żyć?!
W takich warunkach właśnie powstaje dzisiaj wpis, który jawi się, jako prawdziwe „pisanie o pisaniu”, spowiedź grafomana. Zapraszam.

wtorek, 25 lutego 2014

Weekend w Opolu i wina Geralta

Cześć, paskudy!
Znowu chyba muszę wrócić do tradycji przepraszania Was za moją długą nieobecność na blogu… Tak się składa, że ostatnimi czasy, przez całe ferie i późniejszy czas, kiedy głównie gniłam w akademiku, codziennie usiłowałam zabrać się za wpis. Ale nie szło. Nie mam wiele na swoje usprawiedliwienie, powiem tylko, że możecie za to zlinczować wiedźmina Geralta, bo to wszystko jego wina. Zapraszam.

niedziela, 2 lutego 2014

Z głębi zlasowanego mózgu mojego 2, czyli Puszkin skończył się na kill them all

Siemacie ludzie ;]
Ostrzegam lojalnie, że dzisiaj nie będzie nic poważnego, bo dzisiaj mam punkt kulminacyjny obsesji zimowej, czyli leżę zwinięta w kłębek, chcę czekolady, czuję, że nic nie umiem, ale nie mam pomysłu, czego się jeszcze pouczyć, a tak w ogóle to bym do kogoś zadzwoniła, ale właściwie to nie chce mi się z nikim gadać.
No i tyle, zapraszam na niepoważny śródobsesyjny wpis ;]

wtorek, 28 stycznia 2014

Karą za życie jest śmierć

Cześć, koty ;]
Wiem, że tytuł wpisu trochę taki posępny i od razu ostrzegam, że chociaż nie mam zamiaru nad niczym biadolić i lamentować, wesoło nie będzie. Nie planowałam tego tematu (tak, mam listę planowanych tematów, nie myślcie sobie, że moje życie jest aż tak nieuporządkowane!), ale ostatnio przypadkiem trafiłam na jakiś link i kolejny i kolejny… i uznałam, że warto odpowiedzieć. Tak więc dziś, drodzy ludzie, porozmawiamy sobie o zabijaniu. A konkretniej o karze śmierci.
Zapraszam.
Od razu powiem, że tak, wpis będzie tendencyjny. Tak, jestem całym sercem, duszą i umysłem przeciwna karze śmierci i uważam ją za absurd, a pogląd, że jest to dobre rozwiązanie wydaje mi się niegodny inteligentnego człowieka.

wtorek, 14 stycznia 2014

Nie przenoście nam stolicy do Opola

Siemacie, ludzie!
Co u Was? U mnie generalnie wszystko po staremu, ale niestety SESJA IS COMING po raz kolejny, więc moje życie na razie toczy się według schematu „Wstać – Przetrwać – Iść spać”. I nie, żebym dzisiaj szła imprezować, skądże znowu…
Niemniej, nie o tym dzisiaj chciałam. Dzisiaj nie będzie żadnego społecznictwa ani pisania o pisaniu, ani nawet wyśmiewania ludzi i ich absurdalnych zachowań. Dzisiejszy wpis będzie dość osobisty… mimo to zapraszam ;]

wtorek, 7 stycznia 2014

Nie pytaj mnie

Cześć, skarby!
Dawno nie pisałam nic o życiu i ludziach, więc myślę, że czas najwyższy. Dzisiaj mam dla Was temat nieco inny niż zawsze. Jasne, że będzie o tym, co mnie wkurza, ale tym razem zahaczymy o zwionski. Że wkurza mnie samo określenie „związek” to swoją drogą, dzisiaj dowiecie się, czego nie należy, jeśli się chce poderwać ciocię Alu ;] No dobra, małej części tego, czego nie należy…
W każdym razie zapraszam, bójcie się!

poniedziałek, 23 grudnia 2013

Kolęda Najsamotniejszych

Witam Was, koty!
Jak Wam idą przygotowania do świąt? Pierniczki upieczone? Choinka ubrana? Pochwalę się Wam, że dzisiaj wieszałam na balkonie lampki i używałyśmy do tego z siostrą tak niekonwencjonalnych narzędzi, że nie wiem, co sobie musieli pomyśleć ludzie na dole… W każdym razie prawdziwy mistrz umie wykorzystać szablę na tysiąc sposobów ;]
Mam dzisiaj dla Was coś świątecznego. Twór pochodzi jeszcze z zeszłego roku, bo w tym nie miałam kiedy napisać czegoś nowego, ale planuję rozwinąć ten temat. Może trochę bardziej romantycznie… Niemniej, przed państwem coś w rodzaju opowieści wigilijnej spod mojej własnej, powycieranej klawiatury. Przez uczestników warsztatów literackich rok temu zostało to sklasyfikowane jako ciepłe i pozytywne. Inspiracją było pewne zdanie, które pojawia się w tekście (tego, kto zgadnie, które to zdanie, poproszę o adres i wyślę mu coś fajnego!). Skłoniło mnie ono do pomyślenia o tych, którzy są sami nie tylko w wigilię, ale i całe życie. Brzmi to może zbyt górnolotnie i ckliwie, ale tak właśnie było…
No, nie gadam więcej, tylko zapraszam Was na Kolędę Najsamotniejszych.

poniedziałek, 9 grudnia 2013

Jakie śmieci, mamo, ja tu świat ratuję!, czyli być rodzicem wybrańca

Cześć wszystkim ;]
Coś mi się wydaje, że Diagnoza ostatnio niepokojąco ucichła, ale może tylko mi się wydaje… Wiem, wiem, że wpisy zdecydowanie powinny pojawiać się częściej, ale mogę powiedzieć tylko, że naprawdę bardzo się staram, żeby pokazywały się chociaż w miarę regularnie. Problem w tym, że nie jestem fanką pisania czegokolwiek, żeby tylko było, a sami rozumiecie, że nie zawsze jest jakiś super pomysł na wpis. No, to tyle.
Przy okazji, widzę, że pomysł z analizą starego opka się podobał, więc za jakiś czas pojawi się kolejna część dzieła zniszczenia z przeuroczym przestępcą Trossem w roli głównej XD
W każdym razie dzisiaj mam dla Was niezobowiązujący temat z serii pisanie o pisaniu. Mianowicie dziś będziemy dyskutować o tym, jak to jest być rodzicem wybrańca, czy innego głównego bohatera… a wesoło chyba nie jest.
Więcej nie gadam, tylko zapraszam ;]

Czytelnicy